• Szczegóły
  • Inne
  • Wywiad: Jarek Dubiński @ Happysad

    Start  /  News  /  Wywiad: Jarek Dubiński @ Happysad
       środa, 4 Wrzesień , 2013
       17:43
       Miejsce: Happysad
       News, wywiad
    Bilety:
    Brak informacji.
    !!WROCLIVE POLECA!!

    • AJAX Calendar

      Wrzesień 2013
      P W Ś C P S N
      « Sie   Paź »
       1
      2345678
      9101112131415
      16171819202122
      23242526272829
      30  




Wywiad: Jarek Dubiński @ Happysad

Start  /  News  /  Wywiad: Jarek Dubiński @ Happysad

jarek1

Z wielk? przyjemno?ci? prezentujemy Wam pierwsz? ods?on? naszego nowego cyklu „Wroclive pyta”. Nasz reporter, medical Grzegorz Kociuba, spotka? si? z perkusist? zespo?u Happysad, Jarkiem Dubi?skim. Jak wygl?da?a rozmowa mo?ecie przezczyta? poni?ej.

Grzegorz Kociuba: Z naszych prywatnych rozmów wiem, ?e nie jeste? zawodowym muzykiem i sko?czy?e? szko?? wy?sz?. Jak??

Jarek Dubi?ski: Tak, sko?czy?em normaln? szko?? w zupe?nie innej dziedzinie ni? muzyka.

GK: To kim jeste? z zawodu?

JD: Z zawodu ekonomist? 😉 Na Uniwersytecie Warszawskim sko?czy?em ‘zarz?dzanie i marketing’ a nast?pnie na SGiW  agrobiznes,

GK: No to spory masz rozrzut, tu ekonomia, tam perkusja..

JD: Wiesz, takie granie najcz??ciej bierze si? z przypadku.

GK: Jak wi?c zacz??a si? Twoja przygoda z muzyk??

JD: To chyba zawsze od pocz?tku by?a perkusja. Prapocz?tki si?gaj? czasów kiedy mia?em trzy latka i by?em po takim jednym wypadku, nast?pnie by?em z rodzicami na rehabilitacji w Niemczech. Tam pami?tam by? taki perkusista i on mia? tak? dziur? wyci?t? w swoim b?bnie i strasznie chcia?em tam wej?? :). Od tej pory zawsze mówi?em rodzicom, ?e chc? perkusj?. Na komunie bardzo chcia?em j? dosta?, natomiast niestety nie kupili mi jej… Dopiero dwa lata pó?niej uda?o si? 🙂

GK: Gry uczy?e? si? sam czy jednak mia?e? nauczyciela?

JD: By?em w szkole muzycznej przez jaki? czas, teraz zreszt? te? poszed?em sobie na jakie? tam kursy. Zale?y mi na kszta?ceniu s?uchu. A ta szko?a muzyczna to by?a szko?a drugiego stopnia, imienia Fryderyka Chopina w Warszawie. Nie sko?czy?em jej, zacz??em studia, troch? mi si? nie chcia?o, nie mia?em jakiej? wizji grania. Czasem zdarza?o mi si? pogra? w ró?nych zespo?ach, a pó?niej trafi?o si? granie z ch?opakami z happysadu.

GK: No w?a?nie, bardzo ci??ko znale?? co? o Twojej muzycznej przesz?o?ci, móg?by? co? o tym opowiedzie??

JD: Wyda?em jedn? p?yt? z zespo?em Namaste. To by?o takie chilloutowe granie, elektroniczne. Ale wiesz jak to jest, takie zespo?y padaj? bardzo szybko. Do tego gra?em z hip-hopowcami z ECHO i bardzo du?o jamów. Traktowa?em to jednak jako codzienn? rozrywk?… jedziesz, grasz 🙂 Zawsze marzy?em ?eby ?y? z tego, natomiast nie traktowa?em tego jako jaki? mój ?yciowy wyznacznik, ?eby d??y? do tego za wszelk? cen? i gra? z kim popadnie.

GK: W happysadzie zast?pi?e? Ma?ka Sonkowskiego. Jak to si? sta?o ze trafi?e? do tego zespo?u?

JD: Sprawa by?a taka, ?e to przez muzyka zespo?u Muzyka Ko?ca Lata… ja si? z ch?opakami z MKL zna?em do?? dobrze, oni byli z Mi?ska , chodzi?em tam z nimi do liceum. Wiadomo,  zawsze tam te macki znajomo?ci gdzie? si? rozchodz? na ró?ne strony poza szko??. Którego? razu zadzwoni? do mnie Bartek, by?em ju? wtedy na trzecim roku studiów i zapyta? si? czy nie da?bym rady pojecha? z nimi na trzy koncerty. Grali wtedy tras? przed happysadem. Zgodzi?em si? przy czym mia?em nieca?y tydzie? na nauczenie si? wszystkich utworów. Pojechali?my, zagrali?my i po jednym z koncertów podszed? do mnie Hares. Ja wtedy gra?em jakie? ró?ne dziwne jazzy itp. No i Hares zapyta? wówczas czy nie chcia?bym przej?? na „rockow? stron? mocy”. Stwierdzi?em, ?e nie, no jak, ja si? do tego w ogóle nie nadaj?, gdzie ? :)) Ale by? to do?? pami?tny wyjazd. Pami?tam, ?e nocowali?my wszyscy (MKL i happysad) w Pupkach. Pupki to jest miejscowo?? gdzie nagrywali?my p?yt?, tyle ?e obok. My siedzieli?my z ostatni? p?yt? w Kawkowie, a w Pupkach mieszkali?my w domku który nale?a? do Karolka Strzemiecznego. On gra? swoj? drog? w Stanie Mi?o?ci i Zaufania a teraz to ten Karol z Pauli i Karola :). No i tam zostali?my na ca?? noc, na dole toczy?a si? impreza, co? tam zacz?li?my pi? i ogólnie by?o bardzo fajnie. Pó? roku pó?niej zadzwoni? Kubu?, powiedzia? ?e rozstali si? z Ma?kiem i zapyta? czy nie chcia?bym z nimi gra?. Siedzia?em ju? wtedy w jakim? doradztwie finansowym i czeka?em akurat na klienta :). ?ci?gn??em krawat i stwierdzi?em: „aaa dobra, niech b?dzie”. Ale szczerze mówi?c nie za bardzo kojarzy?em happysadu, tyle tylko co z tych wspólnych koncertów 🙂

GK: Nie przera?a?a Ci? na pocz?tku wizja, ?e trafiasz do zespo?u który coraz lepiej sobie radzi na polskiej scenie muzycznej?

JD: W ogóle do tego tak nie podchodzi?em. Wiesz, u m?odego cz?owieka jak idzie na studia cz?sto zmienia si? wizja, wpadaj? ró?ne dziwne pomys?y do g?owy 🙂 Wtedy stwierdzi?em „kuurde, no dooobra, pogram sobie, co mi tam” 🙂 Dosta?em p?yty do nauki, je?dzi?em na próby. Wtedy dodatkowo pracowa?em jeszcze, uwaga, w Go Sporcie :)) Sprzedawa?em narty i inne takie.

GK: Teraz happysad jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespo?ów w kraju. Odczuwasz jakie? niedogodno?ci zwi?zane z tym, ?e jeste?cie s?awni?

JD: Nie, no co Ty, rozmawia?e? z perkusistami nie raz, czy ich w ogóle kto? rozpoznaje ? :)) Ale tak serio, my to nazywamy s?aw? „przed koncertow? i po koncertow?”. Przyje?d?amy na miejsce i ci którzy s? wyj?tkowo zainteresowani kojarz? ciebie. Ale w ?yciu prywatnym… wiesz, na pewno o wiele wi?cej rzeczy mo?na za?atwi? jak kto? ci?  przypadkiem pozna. Na zasadzie: „ej, on gra w happysadzie”. Przypuszczam, ?e ja jak i Kuzyn (SNL i PP), z którym si? wszyscy ?wietnie znamy, prowadzimy w miar? normalne ?ycie. Trudno to nazwa? prac?, ale jest to ?wietne zaj?cie ?yciowe.

jarek2

GK: Nagra?e? do tej pory z ch?opakami trzy p?yty. Która by?a z nich dla Ciebie osobi?cie najci??sza?

JD: Najci??sza… to na pewno by?a pierwsza – „Nieprzygoda”. Wtedy dla mnie to by? zupe?nie inny styl my?lenia muzycznego. Siedzia?em w zupe?nie innej muzyce i trafiam do zespo?u gdzie s? robione piosenki. Do tej pory gra?em du?o rzeczy improwizowanych, co nie zagrasz zawsze b?dzie spoko. A tu nagle trafili?my na pierwsze próby i musz? zapami?ta?, ze ten b?ben teraz, ta blaszka potem… wszystko u?o?one. Zreszt? od razu poszed?em na bardzo du?y ogie? bo „Nieprzygoda” nagrywana by?a z Leszkiem Kami?skim, czyli je?li kto? si? orientuje to wie, ?e jest to posta? niesamowita. Znany jest z tego, ?e ogromn? uwag? zwraca na b?bny i musz? przyzna?, ?e mia?em wtedy spory stres. Za to najlepiej wspominam nagrywanie ostatniej p?yty.

GK: Czy pierwsze koncerty by?y dla Ciebie stresuj?ce?

JD: No pewnie. Ca?a sytuacja wygl?da?a tak, ?e zadzwonili do mnie na pocz?tku lipca, kiedy mia?em jakie? egzaminy i 11 lipca grali?my pierwszy koncert. Musia?em si? nauczy? 30-stu numerów. 15 numerów jako? posz?o, ale pó?niej mówi? do ch?opaków (nie wiem czy mog? przeklina? :)) – „kurwa, sorry ch?opaki ale ja ju? nie ogarniam, który numer gramy, jak on si? nazywa??” :)) ?miesznie by?o.

GK: A jak wspominasz pierwszy Woodstock?

JD: Pierwszy Woodstock to by? rok temu. Zajebi?cie. My si? nigdy jako? tam nie pchali?my, ale w ko?cu zostali?my zaproszeni. Woodstock jest to niesamowite prze?ycie, wyj?? na scen? i gra? przed tak? ilo?ci? ludzi. Nagle si? okazuje, ?e oni znaj? wszystkie kawa?ki, ?piewaj?, ?wietnie si? przy tym bawi?. Fajnie, ze by?o to nagrywane i puszczone w tv. Ca?a moja rodzina to ogl?da?a 🙂 Niesamowite emocje… mega. Ka?dy zespó?, który chce gra? koncerty na ?ywo musi przej?? przez ten festiwal i przez tak? szko??. Nie wa?ne dla jakiej publiczno?ci si? zagra, wa?ne jest tu by?, by poczu? ten klimat. Jest to wtedy taka prawdziwa muzyka. To jest to miejsce.

GK: A jak wygl?da wasza wspó?praca. Jeste?cie kolektywem i wspólnie podejmujecie decyzje jak ma wygl?da? dany kawa?ek czy przychodzi Kuba i mówi, ?e ma by? tak i tak?

JD: Nie, w ogóle. Uwa?am, ?e je?li jest zespó?, to jest to grupa ludzi która wspólnie robi utwory. Je?eli kto? przychodzi i przynosi numer, to to jest ta jedna osoba, a nie zespó?. Bez sensu. U nas si? to odbywa tak, ?e melodie i tekst przynosi Kuba i dalej wszyscy my?limy nad aran?ami. Kuba ostatnio stwierdzi?, podczas prac nad „Ciep?o/Zimno”, ?e gitara mu powiedzia?a, jaki kawa?ek tekstu ma za?piewa? w danym momencie. Je?li tak to si? odbywa, to jest to jak najlepsza droga przy tworzeniu muzyki. Bardzo pomaga teraz technologia. Je?li jest jaki? szkic, zawsze to mo?na zrzuci? na kompa, wyci?? ?cie?k?, co? dopasowa?, popróbowa?…

GK: A czy Ty jako perkusista masz jakikolwiek wp?yw na to jak kawa?ek b?dzie wygl?da? czy ch?opak graj? swoje i Ty po prostu odgrywasz swoje partie?

JD: Haha, ci??ko mi powiedzie?. Trudne pytanie, bo wiem ?e oni gdzie? to tam b?d? dalej czyta? :)) My?l?, ?e w tym temacie wszyscy bardzo dobrze si? dogadujemy. Nie ma sytuacji, ?e kto? mówi ?e masz zagra? tak i koniec kropka. Ka?dy ka?dego s?ucha. To jest co? takiego, ?e ja nie gram ?wietnie na gitarze, nie umiem ?piewa?, nie jestem ?wietnym tek?ciarzem. Oni wychodz? z za?o?enia, ?e nie s? perkusistami. Mog? co? mi zasugerowa?. Jest np. kawa?ek „Wpu?? mnie” i przy refrenie Kubu? mówi?: „we? tak kurde, nie wiem, zakombinuj, zrób tak ?eby to by?o fajne”. To jest w ogóle wokalista który lubi b?bny i czasem  co? tam mi Kuba pokazuje, zazwyczaj paszczowo :)) – „tu tuu tutuu tutu tuu”. Odpowiadam mu wtedy „dobra, to mo?e w ten sposób to zagram” :)). Podsumowuj?c, nad numerami pracujemy my wszyscy.

GK: Co do Kuby, nie próbowali?cie go zmusi? ?eby napisa? czasem jaki? bardziej weso?y kawa?ek ? 🙂

JD: Haha, nie no… ja wiem, ze to s? ci??kie kawa?ki, ?yciowe takie. Nie s?ysza?e? jeszcze nowej p?yty, która za jaki? czas b?dzie, tam to dopiero si? dzieje :)). Ale my jeste?my takim zespo?em, czy mamy co? na si?? robi?, ?eby przetrwa?? Bez sensu. Wiem, ?e to dziwnie zabrzmi, ale my tak po prostu robimy te numery. Je?eli tak wysz?o, to tak wysz?o. Nie b?dzie tak, ?e pójdziemy do Kuby i powiemy: „sorry Kuba, bardzo fajny tekst ale smutny, napisz co? innego”.

GK: Przejd?my do Waszych sesji nagraniowych. Przy „Ciep?o/Zimno” zabarykadowali?cie si? w domku jednorodzinnym. Czy taka forma pracy nad albumem jest dla Ciebie lepsza ni? codzienne doje?d?anie do studia?

JD: Zdecydowanie lepsza. W momencie kiedy masz tam swoje lata, ka?dy z nas ma rodzin?, dzieci, to takie wyjechanie na odludzie, zamkni?cie si? i skupienie tylko na pracy to jest ?wietna sprawa. My wyjechali?my w na nagrania w lutym co by?o do?? hardkorowe. Jak jecha?em tam z Haresem to pami?tam, ze by?o wtedy jakie? -30 stopni. Doje?d?am, Leszek siedzi skulony i mówi: „no jak my to mamy nagra?, no kurwa jak”. Warunki by?y srogie 🙂 Ja b?bny nagrywa?em jako pierwszy, po sesji zdejmuj? s?uchawki i po?o?y?em je na piecyku elektrycznym to pr?d mnie kopn?? 🙂 Ja tam ma?o nie zemdla?em a Leszek spanikowa?, bo to sprz?t za grube ba?ki. Dzi?ki temu jednak mamy fajne prze?ycia, fajne historie. Ka?da p?yta jest odzwierciedleniem jakich? emocji. Je?eli wyjazd na nagrywanie p?yty kojarzy ci si? z jakimi? emocjami, to one zostan? ju? do samego ko?ca. Je?eli odpal? t? p?yt? w wieku 70 lat, je?eli do?yj?, to mi si? to wszystko przypomni. Komfort pracy dodatkowo jest zupe?nie inny ni? w studiu. Ca?y czas jeste? wtedy z tym materia?em, ca?y czas o nim my?lisz. Kombinujesz jak to zagra?, jakiego b?bna u?y?, jakiej stopy, czy talerz taki czy taki. W wynaj?tym studiu nie ma na to czasu niestety.

jarek3

GK: Ile czasu tam sp?dzili?cie?

JD: Miesi?c czasu zaj??o nam nagrywanie ca?ej p?yty. Ja b?bny nagra?em tak naprawd? w tydzie?. Wiele pomóg? mi Dimon z Lao Che, g?ównie ze sprz?tam. Gromadzi on tego ogromne ilo?ci to zadzwoni?em i mówi?: „maan, po?ycz co?” :)) Mega wdzi?czny mu za to jestem.

GK: Gracie bardzo du?o koncertów, wiosna, lato, jesie? macie wype?nione…

JD: Ja wiem… to zawsze tak si? wydaje. Jak kto? si? z boku patrzy to faktycznie mo?e to wygl?da? strasznie. Tak naprawd? pracuje si? wtedy tylko 90 dni w roku, a reszta jest wolna. Odk?d gram to poniedzia?ek, wtorek, ?rod? mam zawsze woln?. Fajnie 🙂 Teraz dodatkowo zacz??em robi? zupe?nie inne rzeczy.

GK: Nie masz czasami jednak do?? tych wyjazdów?

JD: W ?yciu, jak to wynika z poprzedniej wypowiedzi, my jeste?my w pracy 90 dni. Przyje?d?amy i jeste?my mega kumplami. Tutaj np. gdzie ty siedzisz to Kubu? ?pi. Kiedy? mieli?my osobne pokoje, ale  kurde nuda by?a. Tak to zawsze si? co? dzieje, mo?na pogada? 🙂

GK: Zastanawia?e? si? kiedy? co b?dziesz robi? jak Twoja przygoda z muzyk? si? sko?czy?

JD: No pewnie. Zawsze si? zastanawiam nad tym. Robi? teraz np. inn? fajn? rzecz z czystej pasji do sportów wodnych.  Z koleg? sobie co? tam otworzyli?my i dzia?amy w temacie. Trzeba sobie powiedzie? to wprost – masz grup? znajomych zwi?zanych z muzyk?, ale poza nimi s? te? przyjaciele ze szko?y itp. Ta nasza wspólna dzia?alno??  z koleg? wzi??a si? w?a?nie od znajomo?ci najpierw w  liceum a potem na studiach.

GK: ?a?ujesz czego? z obranej przez siebie drogi?

JD: Niczego, naprawd? niczego nie ?a?uj?. ?wietna przygoda, poznajesz mas? ludzi. Jak mo?na z tego zrezygnowa?? Mo?e ludzi z zewn?trz za bardzo si? nie poznaje, ale fajny jest sam kontakt z innymi zespo?ami. Nie mam w ogóle bandu w z którym mia?bym jak?? wojn?, ze wszystkimi si? lubi? 🙂

GK: To ju? chyba przerobili?my, Twoje najlepsze wspomnienie z przygody z happysadem to?

JD: No to niestety, Woodstock 😉 ?artuj? stety, stety, mega prze?ycie.

GK: To wszystko w takim razie, dzi?ki bardzo za wywiad 🙂

JD: Ja równie? dzi?kuj?.

Z Jarkiem rozmawia? Grzegorz Kociuba a fotografie udost?pni?a Monika Kujaczy?ska.





 
 

stat4u